Czym są słowa i jaki wpływ mają na nasze postrzeganie rzeczywistości?

Czy jesteśmy w stanie odmienić nasze życie zmieniając nasz język, którym się posługujemy? Już pierwsze słowa wypowiadane przez małe dziecko ,,mama, tata” wpływają na zachowanie rodziców budząc ich radość, zadowolenie, ale tym samym na samo dziecko, ponieważ dostaje ono odpowiedź zwrotną w formie zachwytu, dostając niejako nagrodę, by te słowa powtarzać. Dorastając słyszymy słowa wokół siebie i jeśli są to słowa akceptacji, miłości nasze życie również staje się takie. Natomiast jeśli słyszymy słowa oceniające, pełne wrogości i nieakceptacji nasze życie może być mniej przyjemne. Warto zwrócić uwagę, jakie słowa wypowiadamy do dzieci, do innych, ale także do nas samych.

Ważne jest również w jaki sposób wypowiadamy słowa, czy dany komunikat jest zrozumiały dla odbiorcy. Możemy mieć bowiem jak najlepsze intencje, a zostać zupełnie inaczej zrozumiani, co z kolei doprowadzi do nieporozumienia lub nawet kłótni. Jeśli tak się zdarzy dobrym rozwiązaniem jest wyjście, uspokojenie emocji i spróbowanie od nowa zdaniem ,,Czy możemy spróbować jeszcze raz?”. Polecam to zdanie jako warte spróbowania, przynosi zaskakujące efekty.

Język, jakim się posługujemy może wpływać na budowanie relacji, na to jak funkcjonujemy w rodzinie, czy mamy przyjaciół, jakich ludzi do siebie przyciągamy. Posługując się wulgarnym językiem, dokładając do tego wrogość raczej nie będziemy budować zdrowych relacji, które przecież wpływają na jakość naszego życia. Chcąc budować dobre relacje dobrze jest zwrócić uwagę na to jakimi słowami się posługujemy, ale również w jaki sposób to robimy. Nie tylko co mówimy, ale i jak to mówimy. Inaczej będziemy mówić do małego dziecka, inaczej do współmałżonka a jeszcze inaczej do szefa w pracy. Im bogatszy zasób słów tym również łatwiej jest pewne rzeczy określić, opisać, wytłumaczyć. Jeśli mamy małe dziecko, które pokazuje nam zachwycone swój rysunek i powiemy o jak ładna praca, będzie ok, ale jeśli użyjemy kilku słów więcej by opisać co widzimy i co szczególnie nam się podoba, to komunikat dla dziecka będzie bardziej budujący i wzmacniający więź. Może nawet wyjść z tego krótki dialog, który wpłynie pozytywnie na nastrój i rodzica i dziecka.

Dobre relacje z innymi to najlepszy sposób dbania o siebie, o swoje zdrowie i samopoczucie. Ważne jest również relacja z samym sobą, czyli to jak traktujemy siebie i co do siebie mówimy. Kiedy się zamartwiamy możemy werbalizować różne myśli mówiąc do siebie słowa, które działają na nas stresująco i nie rozwiązują sytuacji, wywołują niepotrzebny lęk. Lęk dotyczy przyszłości i tworzy scenariusz, który jest dla nas niekorzystny. Słowa ,,Co teraz będzie, to koniec, nic z tego nie będzie, to bez sensu, nic nie da się zrobić, tragedia” powodują, że się martwimy, obniżamy swój nastrój a przez to nie mamy energii na podjęcie działania. Często czarne scenariusze w ogóle się nie sprawdzają. Żeby przerwać ten dialog warto rozmawiać z samym sobą i pytać, co się stanie, jeśli ten scenariusz się sprawdzi? Co mogę zrobić by temu zapobiec, a może mogę się jakoś przygotować. Wyznaczenie celu, żeby wpłynąć na sytuacje pobudza do działania i dosłownie wyrywa nas z pętli zamartwiania.

A co się dzieje, jeśli używamy do siebie słów, które porównują nas z kimś ,,jestem najsłabszy, jestem najgorszy, ja to niczego nie umiem dobrze zrobić”. Tutaj też warto zadać sobie pytania dodatkowe: słaby? W czym dokładnie? Najgorszy? W stosunku do kogo, czego dokładnie nie umiesz, a co robisz dobrze? Czemu to służy? Temu, żeby nie uogólniać i zobaczyć, że jedno zdarzenie nie czyni nas takim czy innym. Nasza ręka to nie my, to tylko część nas. Nierealistyczne porównania powodują przygnębienie i odbierają nam chęć do działania. Dlatego jeśli już chcemy porównywać się, to w stosunku do tego co sami robimy, odnosić się do swojego tempa pracy i robić kolejne kroki, żeby się motywować a nie odbierać sobie motywację na skutek porównań z innymi.  Pamiętam sytuacje w przedszkolu, jak dzieci reagowały na porównania między sobą. I pamiętam też reakcje dzieci, które nauczyły się używać pewnego zwrotu: a mianowicie JESZCZE. Kolega mówi do koleżanki, nie potrafisz tak narysować jak ja. I wtedy koleżanka wracała z płaczem. Natomiast gdy dzieci nauczyły s ię zwrotu: masz rację jeszcze tego nie potrafię, pokaż mi jak ty to robisz zmieniło się bardzo wiele i to nie tylko w samym ocenianym, ale i oceniającym. Oceniany nie bronił się, zgadzał się ze stwierdzeniem, że nie potrafi, nie wchodził w tryb walki tylko zachęcał do pokazania sposobu, chciał działać. Oceniający natomiast spodziewał się schematu, że ten komu dokuczył odbije piłeczkę i będzie go atakował. A tutaj niespodzianka: dostawał propozycje współpracy, komunikat, że skoro umie, wie lepiej może stać się nauczycielem słabszego. Dzieci bardzo szybko przyswajają takie słowa i także widać na nich te spontaniczne pozytywne emocje, które się pojawiają. Efekt również niesamowity po takim dialogu, gdy dwójka dzieci przychodzi do mnie i dumna dziewczynka pokazuje rysunek: zobacz to ja narysowałam już potrafię a chłopiec mówi: to ja ją tego nauczyłem. I to jest piękne przełożenie, jak słowa mogą wpływać na nasze czyny. Obydwoje zadowoleni i zamiast tracić energię na kłótnie czy obronę swojego zadziałali razem, a to podniosło ich samoocenę i sprawiło, że byli z siebie zadowoleni.

Co słowa mają wspólnego z poczuciem wartości? Niektóre słowa również wypowiadane przez nas samych potrafią ją obniżać. A mianowicie, kiedy napracujemy się i dokonamy czegoś niesamowitego mówimy udało się zamiast dałem radę, bo włożyłem w to wiele pracy i swojej energii. Udać to się może wygrać w totolotka, ale kiedy jest to efekt naszej pracy warto się z tego cieszyć i użyć słowa dałem radę. Podobnie, kiedy zamiast podziękować, kiedy ktoś nas pochwali często też umniejszamy sobie poprzez słowa: inni też tak potrafią, to normalne, wszyscy to wiedzą. Tutaj również przez takie słowa obniżamy swoją wartość zamiast po prostu podziękować i przyznać sobie nagrodę w postaci przyjemności docenienia przez innych. Myślę, że to ważne i dobrze wpływa na nas samych.

A co ze słowami typu ,,nie powinienem, tak nie wolno, nie mogę?” Te słowa mogą zablokować nasze czyny, czyli działanie. W takiej sytuacji warto zapytać: A co by się stało, gdybym to zrobił i rozważyć konsekwencje.  A co nas powstrzymuje? I sprawdzić, czy jest rzeczywisty powód czy to tylko ograniczające przekonanie.

Jest sporo słów, zdań, które nie wnoszą do naszego życia żadnej zmiany a jedynie obniżają nasz nastrój i powodują, że zaprzestajemy działania, by wpłynąć na zmianę sytuacji. Skupmy się teraz na jeszcze jednych słowach a mianowicie na etykietach. Niby nic, tylko słowa a jednak, jeśli wypowiadamy takie etykiety do siebie lub do innych wzmacniamy je i etykietowana osoba niejako wchodzi w rolę i zachowuje się jak, np., ofiara losu, rozrabiak, niemota, błazen. Mało tego, jak wcześniej mówiliśmy mózg szuka potwierdzenia więc będziemy także większą uwagę zwracać na takie zachowanie, które tę etykietę potwierdzają. Niestety, ale tak właśnie się dzieje. Warto zatem opisywać konkretną sytuację, fakt zamiast używać etykiet.

Kolejne słowa typu ,,ZAWSZE, WSZĘDZIE, WSZYSCY,NIGDY” tzw. generalizacje językowe. One mogą być jak zapalniki w rozmowie i prowadzić do konfliktów ,,Ty zawsze wszystko robisz nie tak, ty zawsze się spóźniasz, nigdy nie robisz tak jakbym chciała”. Uogólnienia mogą prowadzić do zaniechania pewnych czynów, np. jeśli uogólnimy że ,,Wszyscy Niemcy to gbury”, to raczej nie wybierzemy kierunku podróży do Niemiec i zawężamy wtedy swoje wybory. A zdanie typu ,,Zawsze mi się nic nie udaje” taka generalizacja powoduje brak chęci, motywacji i stawia osobę z góry na przegranej pozycji. W niektórych sytuacjach warto zamieniać słowa na inne, takie które mają inny wydźwięk emocjonalny a także sprawiają, że nasze poczucie kontroli i poczucie sprawstwa będzie większe. Przykład: słowa muszę zamienić na chcę, porażka możemy zamienić na lekcję, koniec na początek nowego, nie da się na spróbuję, nie wiem – na dowiem się, to wymaga ciężkiej pracy – to wymaga wielu działań. Prawie to samo a jednak czyni różnicę. Oprócz zamiany słów można też wstając rano zrobić uprzejmość słowną do domowników, dla poprawienia nastroju. Jak mieszkamy sami powiedzieć do siebie coś miłego, np. to będzie dobry dzień. Tak by otaczało nas jak najwięcej przyjemnych słów.

Tutaj chciałabym przytoczyć eksperyment związany ze zjawiskiem torowania, który wykonali naukowcy na studentach: Studentów podzielono na grupy losowo. Jedna grupa była torowana poprzez umieszczenie w teście (niezwiązanym z tematem torowania) wyrazów: agresywnie, śmiały, nieuprzejmy, niepokoić, zakłócać, przeszkadzać, naruszać, a druga torowana wyrazami: szacunek, taktowny, cenić, cierpliwie, ustępować, miły, uprzejmy. Po zakończeniu testu studenci mieli przejść korytarzem do osoby odpowiedzialnej za eksperyment i poprosić o następne zadanie. Ale eksperyment zaprojektowano tak, że ilekroć student pojawiał się przed drzwiami, organizator był zajęty rozmową z kimś innym, kto stał na progu, blokując wejście do gabinetu.  Wyniki: studenci torowani do nieuprzejmości wtrącali się do rozmowy przeciętnie po około 5 minutach. A studenci torowani do uprzejmości? 82% z nich w ogóle nie przerwało organizatorowi (czekając cierpliwie 10 minut). Tutaj same słowa ewidentnie wpłynęły na czyny.

Na koniec zatrzymajmy  się na cytacie: ,,Słowa są ważne i można używać ich niczym broni: mogą ranić równie mocno jak fizyczne ciosy,  i ukoić ból lepiej niż najlepsze lekarstwo”. Wyzwiska ocenianie obwinianie hejt ale także plotka potrafią skrzywdzić i tutaj chciałabym przytoczyć opowieść, która do tej plotki pasuje. ,,Któregoś dnia zjawił się u Sokratesa pewien człowiek i chciał się z nim podzielić wiadomością.

– Koniecznie muszę ci powiedzieć, jak się zachował twój przyjaciel – Zanim zaczniesz, powiedz mi proszę powiedział Sokrates – czy przesiałeś to, co masz mi do powiedzenia, przez trzy sita?

A ponieważ rozmówca spojrzał na niego nic nierozumiejącym wzrokiem, Sokrates wyjaśnił:
– Otóż, zanim zaczniemy mówić, zawsze powinniśmy przesiać to, co chcemy powiedzieć, przez trzy sita. Pierwsze sito to sito prawdy. Czy sprawdziłeś, że to, co masz mi do powiedzenia, jest zgodne z prawdą?

– Nie, ale słyszałem, jak o tym mówiono

–  No cóż… Sądzę jednak, że przynajmniej przesiałeś to przez drugie sito, którym jest sito dobra. Czy to, co tak bardzo chcesz mi powiedzieć, jest przynajmniej jakąś dobrą rzeczą?

Rozmówca Sokratesa zawahał się, a potem odpowiedział:

– Nie niestety, to nie jest nic dobrego, wręcz przeciwnie

– Hm! – westchnął filozof – Pomimo to przypatrzmy się trzeciemu situ. Czy to, co pragniesz mi powiedzieć, jest przynajmniej pożyteczne?

– Raczej nie…

– W takim razie nie mówmy o tym wcale! – powiedział Sokrates. – Jeżeli to, co pragniesz wyjawić, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, wolę nic o tym nie wiedzieć. A i tobie radzę, żebyś o tym zapomniał”.

Zadbajmy zatem o słowa, niech płyną najszczersze z serca, pełne miłości, zrozumienia i radości, by upiększać świat swój i innych dookoła. Niech będą jak najczęściej lekarstwem dla cierpiącego, niech będą inspiracją dla poszukującego, niech będą zachętą dla niezmotywowanego. Niech wpływają na nasze czyny by zmieniać świat na lepsze. POWODZENIA!!!